Odebraliśmy lokal mieszkalny od dewelopera na eleganckim osiedlu w Poznaniu, przystępujemy do wykończenia jego wnętrz, planujemy drobiazgowo mnóstwo detali, jesteśmy podekscytowani, zaabsorbowani i po prostu szczęśliwi, w końcu przygotowujemy nasze wymarzone gniazdko do naszych potrzeb, najęliśmy firmę remontową, projektanta wnętrz, którzy mają wszystko ogarnąć od A do Z, całokształt realizacji przebiega bezproblemowo, niestety, czasami do czasu.
W czym może być problem i na co należy zważać podczas prac wykończenia?
- Deweloper nie jest w żadnym razie instytucją filantropijną, nastawiony jest na maksymalny zysk, nic innego, etos obsługi klienta to często mrzonka i faktycznie kamuflowana kurtuazja, umowy z klientami są sporządzone przez wytrawnych prawników, finalnie mają chronić praw dewelopera, w bardzo minimalnym zakresie inwestora kupującego od danej firmy deweloperskiej mieszkanie do wykończenia, odbiorca usługi jednak nie zdaje sobie z tego sprawy, daje wiarę w uczciwe intencje dewelopera, otóż to kardynalny błąd!
- Pewne elementy zapisu w umowie z deweloperem są naturalną oczywistością, niemniej stanowić mogą pewne nadużycie, chodzi m.in. o temat zmian dokonywanych przez lokatora w obrębie instalacji elektrycznej czy hydraulicznej na etapie remontu i usługi wykończenia wnętrz, standardowy zapis w umowie mówi o zaniknięciu gwarancji udzielonej przez dewelopera w wypadku dokonania nawet najmniejszej ingerencji w instalację elektryczną albo hydrauliczną, zapis z reguły jest o tyle nie precyzyjny i niestety antylogiczny oraz poniekąd niemoralny, że nawet jeśli przeniesiemy jedno gniazdo elektryczne albo jeden punkt hydrauliczny, tracimy całkowicie gwarancję na całą instalację elektryczną albo hydrauliczną, obsługa gwarancyjna przechodzi wtedy teoretycznie na najętą firmę remontową, która dokonała owych przeróbek, tyle, że firma ta, co jest naturalne, daje gwarancję wyłącznie na detal, który modyfikowała, nie na pozostałe elementy, których w ogóle nie ruszała.
Modyfikacji instalacji dokonuje się w zdecydowanej większości poznańskich mieszkań do wykończenia wnętrz, dla przestrogi muszę tutaj przytoczyć konkretną, nieprzyjemną dla odbiorcy usługi sytuację, która miała miejsce na jednym z nowych osiedli w Poznaniu;
- Zgodnie z dyspozycją odbiorcy usługi, tj. lokatora i zapisami zawartymi w umowie na wykonanie prac remontowych w mieszkaniu, zawartą z wykonawcą, dokonano modyfikacji instalacji hydraulicznej w łazience, po zakończeniu prac, z rozpoczęciem użytkowania łazienki, konkretnie opłytkowanego brodzika z odpływem liniowym, wykryto przeciek w komórce znajdującej się pod owym lokalem mieszkalnym usytuowanym na parterze.
- W wyniku początkowych oględzin nie można było jednoznacznie stwierdzić co jest faktyczną przyczyną, błąd w sztuce hydraulicznej po stronie najętej firmy remontowej dokonującej przeróbek instalacji czy też błąd wykonawców pracujących dla poznańskiego dewelopera.
Jedyną rozsądną decyzją właściciela lokalu było zgłoszenie problemu do administracji budynku, i od tego momentu proszę uważnie zważać na sekwencję wydarzeń, otóż;
- Po zgłoszeniu przez właściciela mieszkania problemu do administracji budynku, przysłano pewnego pana, co było dla lokatora oczywiste, że przedstawiciela tejże administracji, pan ten rozpoczął dociekanie, gdzie może leżeć problem, po wspólnych uzgodnieniach z właścicielem lokalu oraz wykonawcą przeróbek, owa osoba przysłana przez administrację budynku nakazała dokonać częściowej rozbiórki odpływu liniowego, po empirycznym wlewaniu wody w instalację nie stwierdzono przecieku w obrębie łazienki, woda zaś w komórce nadal się lała, w związku z tym, ów przedstawiciel administracji zadysponował rozkucie ściany i części stropu, w obrębie instalacji odpływowej dochodzącej do pionu kanalizacyjnego, jednak po dokonaniu wszystkich czynności nadal nie można było jednoznacznie stwierdzić, gdzie leży przyczyna, a na pewno na podstawie dotychczasowych odkrywek i dokonaniu próbnego nalewania wody do rury podłączonej do zdemontowanego odpływu liniowego, problem nie istniał w obrębie łazienki, tylko gdzieś poza nią.
- Kilka dni później administrator budynku zarządził komisyjną ekspertyzę na miejscu, w mieszkaniu, przybyło pięć osób; przedstawiciel administracji budynku, dewelopera, inspektor budowlany, specjalista z kamerą penetrującą instalacje hydrauliczne, gospodarz budynku, rozpoznanie tematu, prowadzone rozmowy, dociekanie prawdy, wszystko to okazało się prawdziwym koszmarem dla lokatora, debata trwała kilka godzin, jakby chodziło o katastrofę wahadłowca kosmicznego, a jaka była konkluzja owego spotkania?
- Otóż taka, że deweloper ani administracja nie ponoszą absolutnie żadnej winy, stwierdzono natomiast winę, ale potencjalną / hipotetyczną, bo nie udowodnioną, wykonawcy dokonującego przeróbek hydraulicznych, przy tym stwierdzono, że bez pozwolenia dokonano ingerencji w substancję budynku (podczas rozbiórki części ściany i stropu szachtu technicznego), przez to lokator dokonał bezprawnego rozebrania elementów, których nie powinien w ogóle tykać, ale największym zaskoczeniem było oznajmienie pani z administracji, że osoba która przybyła do mieszkania po zgłoszeniu problemu do administracji, która to zadysponowała właścicielowi lokalu częściowe rozkucie ściany i stropu z instalacją, nie miała uprawnień do takich działań, wcale ta osoba nie miała być przedstawicielem administracji, takie nielogiczne i nonsensowne stwierdzenie kompletnie zszokowało i zbulwersowało odbiorcę usługi wykończenia.
- Wizyta komisji faktycznie byłą tylko udawaną kurtuazją, a końcowa cyniczna opinia jawną kpiną z lokatora, specjalista dokonujący oględzin instalacji kamerą działał na wyraźne polecenie administracji oraz dewelopera, stwierdził błędy po stronie firmy wykonującej modyfikacje, natomiast co dziwne, podczas pierwotnych oględzin, bez udziału tejże komisji, wyraźnie zasugerował, że coś ewidentnie jest nie tak w elementach instalacji wykonanej przez dewelopera, oto mniej więcej jego słowa „wina jest po stronie dewelopera, wy nie mogliście tych elementów uszkodzić, gdyż były w stropie, zalane posadzką” potem, nagle w dziwny sposób zdanie zmienił (po rozmowie na boku, gdy odebrał od kogoś telefon), podczas tychże oględzin doszukiwano się rzeczy wokoło, które absolutnie nie mogły mieć nic wspólnego z przeciekiem w komórce, to było zorganizowane działanie, wszystko dla zdeprecjonowania wykonawcy przeróbek hydraulicznych, jak w ustawionej i pokazowej sprawie sądowej / pokaż inne błędy wykonawcy, które to dadzą wielkie prawdopodobieństwo, że popełnił ich więcej, zaś po stronie dewelopera miało być wszystko ok, zresztą deweloper w ogóle się nie przejmował czy wszystko działa czy też nie, bo przecież teraz to właściciel lokalu za wszystko odpowiada, jakkolwiek dla potwierdzenia nierzetelności przeprowadzonego badania kamerą, o którą to nierzetelność i mataczenie od razu nastąpiło oczywiste podejrzenie, dzień później właściciel lokalu skorzystał z usługi niezależnego eksperta z kamerą penetrującą instalację kanalizacyjną, o zgrozo, okazało się, że cała opinia jego poprzednika ni jak ma się do rzeczywistości, wiele rzeczy, które źle by świadczyły o wykonawstwie dewelopera, celowo pominięto i przemilczano, po ponownym badaniu stwierdzono błędy wykonawcze po stronie dewelopera, i to daleko poza obrębem instalacji w łazience, cóż, poprzedni ekspert tego nie widział, nie chciał, może był zmęczony, raczej nie, ewidentnie był skorumpowany.
- Jednak ponowna ekspertyza służyła wyłącznie temu, aby lokator upewnił się, że może zamykać płytkami wnętrze łazienki, bo od wielmożnej komisji tego zapewnienia nie usłyszał, ponadto potrzebne było to z innego względu, otóż w jakiś dziwny sposób, nagle woda w komórce przestała lecieć (po pracach rozkuwania ściany szachtu technicznego oraz stropu), cały szkopuł w tym, że administrator odciął się od działań osoby, która pierwotnie przybyła do mieszkania na wniosek jego właściciela, miał nie mieć uprawnień, ponoć w ogóle nie działał w imieniu administracji, zresztą przybyła wtedy osoba nie potwierdziła, że dyspozycję dokonania rozbiórek nakazała właścicielowi mieszkania, co było kłamstwem, a byli świadkowie tej rozmowy, pani administrator bez ogródek skwitowała: „proszę najwyżej podać do sądu ową osobę”, tłumaczenie lokatora, że przecież dzwonił do administracji i po tym telefonie przybyła ta osoba, na nic się zdały, administrator odesłał lokatora do zapisów w umowie, że samodzielnie nie można ingerować w substancje budynku za które odpowiedzialny jest jego administrator, i kropka, pozamiatane, za naprawę usterek odpowiada właściciel lokalu.
- Podsumowując, dla szanownej komisji, takie pojęcie jak elementarna uczciwość, to sfera abstrakcyjna, ich działanie to po prostu draństwo.
Jaki jest wniosek?
W tej konkretnej sytuacji, moim i nie tylko moim zdaniem, administracja w zespół z poznańskim deweloperem opierały swoje działania na cynicznej i wyrachowanej poradzie prawnej, choć totalnie nieludzkiej, ale idealnie działającej;
„jeśli lokator zgłasza jakikolwiek problem, wysyłamy jakiegoś gościa, niech lokator ma pełne przekonanie, że to przedstawiciel administracji albo dewelopera, w niektórych sytuacjach niech zadysponuje dokonanie działań, które nie leżą w gestii lokatora, a po fakcie, mówimy, że dokonał czynów bezprawnych, my wtedy umywamy ręce od problemu”, to naprawdę idealny układ.
A oto sentencja:
- jakiekolwiek działania w obrębie naszego lokalu, zgłoszenia nawet najmniejszej usterki, wszystko czyńmy wyłącznie na piśmie, na wszystko żądajmy pisemnego potwierdzenia, nie wierzmy, że jeśli zadzwonimy do administracji albo dewelopera z problemem, wyśle nam swojego przedstawiciela, celowo i z premedytacją, w najlepszym wypadku przez zaniedbanie, może wysłać osobę trzecią, ale lokator ma myśleć że to przedstawiciel administracji, niestety nie jest to odosobnione zdarzenie, którego byłem świadkiem na poznańskim osiedlu, bardzo nieprzyjemne i krzywdzące odbiorcę usługi remontowej i wykończenia wnętrz.
Dla rozluźnienia tematu, ale pozostając w wątku współpracy z deweloperem czy administracją budynku, zapraszam do pouczającej lektury publikacji zamieszczonej na stronie naszej firmy remontowej pt. „Zmiany lokatorskie i układu pomieszczeń w nowym mieszkaniu.”
https://www.abartremonty.pl/aranzacja-i-urzadzanie-wnetrz/zmiany-lokatorskie-i-ukladu-pomieszczen-w-nowym-mieszkaniu/

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz