poniedziałek, 29 października 2018

Obsługa inwestora przez dewelopera/administrację - ostrzeżenie przed nieuczciwym działaniem!


   Odebraliśmy lokal mieszkalny od dewelopera na eleganckim osiedlu w Poznaniu, przystępujemy do wykończenia jego wnętrz, planujemy drobiazgowo mnóstwo detali, jesteśmy podekscytowani, zaabsorbowani i po prostu szczęśliwi, w końcu przygotowujemy nasze wymarzone gniazdko do naszych potrzeb, najęliśmy firmę remontową, projektanta wnętrz, którzy mają wszystko ogarnąć od A do Z, całokształt realizacji przebiega bezproblemowo, niestety, czasami do czasu.


W czym może być problem i na co należy zważać podczas prac wykończenia?


  • Deweloper nie jest w żadnym razie instytucją filantropijną, nastawiony jest na maksymalny zysk, nic innego, etos obsługi klienta to często mrzonka i faktycznie kamuflowana kurtuazja, umowy z klientami są sporządzone przez wytrawnych prawników, finalnie mają chronić praw dewelopera, w bardzo minimalnym zakresie inwestora kupującego od danej firmy deweloperskiej mieszkanie do wykończenia, odbiorca usługi jednak nie zdaje sobie z tego sprawy, daje wiarę w uczciwe intencje dewelopera, otóż to kardynalny błąd!
  • Pewne elementy zapisu w umowie z deweloperem są naturalną oczywistością, niemniej stanowić mogą pewne nadużycie, chodzi m.in. o temat zmian dokonywanych przez lokatora w obrębie instalacji elektrycznej czy hydraulicznej na etapie remontu i usługi wykończenia wnętrz, standardowy zapis w umowie mówi o zaniknięciu gwarancji udzielonej przez dewelopera w wypadku dokonania nawet najmniejszej ingerencji w instalację elektryczną albo hydrauliczną, zapis z reguły jest o tyle nie precyzyjny i niestety antylogiczny oraz poniekąd niemoralny, że nawet jeśli przeniesiemy jedno gniazdo elektryczne albo jeden punkt hydrauliczny, tracimy całkowicie gwarancję na całą instalację elektryczną albo hydrauliczną, obsługa gwarancyjna przechodzi wtedy teoretycznie na najętą firmę remontową, która dokonała owych przeróbek, tyle, że firma ta, co jest naturalne, daje gwarancję wyłącznie na detal, który modyfikowała, nie na pozostałe elementy, których w ogóle nie ruszała.

Modyfikacji instalacji dokonuje się w zdecydowanej większości poznańskich mieszkań do wykończenia wnętrz, dla przestrogi muszę tutaj przytoczyć konkretną, nieprzyjemną dla odbiorcy usługi sytuację, która miała miejsce na jednym z nowych osiedli w Poznaniu;

  • Zgodnie z dyspozycją odbiorcy usługi, tj. lokatora i zapisami zawartymi w umowie na wykonanie prac remontowych w mieszkaniu, zawartą z wykonawcą, dokonano modyfikacji instalacji hydraulicznej w łazience, po zakończeniu prac, z rozpoczęciem użytkowania łazienki, konkretnie opłytkowanego brodzika z odpływem liniowym, wykryto przeciek w komórce znajdującej się pod owym lokalem mieszkalnym usytuowanym na parterze.
  • W wyniku początkowych oględzin nie można było jednoznacznie stwierdzić co jest faktyczną przyczyną, błąd w sztuce hydraulicznej po stronie najętej firmy remontowej dokonującej przeróbek instalacji czy też błąd wykonawców pracujących dla poznańskiego dewelopera.

Jedyną rozsądną decyzją właściciela lokalu było zgłoszenie problemu do administracji budynku, i od tego momentu proszę uważnie zważać na sekwencję wydarzeń, otóż;

  • Po zgłoszeniu przez właściciela mieszkania problemu do administracji budynku, przysłano pewnego pana, co było dla lokatora oczywiste, że przedstawiciela tejże administracji, pan ten rozpoczął dociekanie, gdzie może leżeć problem, po wspólnych uzgodnieniach z właścicielem lokalu oraz wykonawcą przeróbek, owa osoba przysłana przez administrację budynku nakazała dokonać częściowej rozbiórki odpływu liniowego, po empirycznym wlewaniu wody w instalację nie stwierdzono przecieku w obrębie łazienki, woda zaś w komórce nadal się lała, w związku z tym, ów przedstawiciel administracji zadysponował rozkucie ściany i części stropu, w obrębie instalacji odpływowej dochodzącej do pionu kanalizacyjnego, jednak po dokonaniu wszystkich czynności nadal nie można było jednoznacznie stwierdzić, gdzie leży przyczyna, a na pewno na podstawie dotychczasowych odkrywek i dokonaniu próbnego nalewania wody do rury podłączonej do zdemontowanego odpływu liniowego, problem nie istniał w obrębie łazienki, tylko gdzieś poza nią.
  • Kilka dni później administrator budynku zarządził komisyjną ekspertyzę na miejscu, w mieszkaniu, przybyło pięć osób; przedstawiciel administracji budynku, dewelopera, inspektor budowlany, specjalista z kamerą penetrującą instalacje hydrauliczne, gospodarz budynku, rozpoznanie tematu, prowadzone rozmowy, dociekanie prawdy, wszystko to okazało się prawdziwym koszmarem dla lokatora, debata trwała kilka godzin, jakby chodziło o katastrofę wahadłowca kosmicznego, a jaka była konkluzja owego spotkania?
  • Otóż taka, że deweloper ani administracja nie ponoszą absolutnie żadnej winy, stwierdzono natomiast winę, ale potencjalną / hipotetyczną, bo nie udowodnioną, wykonawcy dokonującego przeróbek hydraulicznych, przy tym stwierdzono, że bez pozwolenia dokonano ingerencji w substancję budynku (podczas rozbiórki części ściany i stropu szachtu technicznego), przez to lokator dokonał bezprawnego rozebrania elementów, których nie powinien w ogóle tykać, ale największym zaskoczeniem było oznajmienie pani z administracji, że osoba która przybyła do mieszkania po zgłoszeniu problemu do administracji, która to zadysponowała właścicielowi lokalu częściowe rozkucie ściany i stropu z instalacją, nie miała uprawnień do takich działań, wcale ta osoba nie miała być przedstawicielem administracji, takie nielogiczne i nonsensowne stwierdzenie kompletnie zszokowało i zbulwersowało odbiorcę usługi wykończenia.
  • Wizyta komisji faktycznie byłą tylko udawaną kurtuazją, a końcowa cyniczna opinia jawną kpiną z lokatora, specjalista dokonujący oględzin instalacji kamerą działał na wyraźne polecenie administracji oraz dewelopera, stwierdził błędy po stronie firmy wykonującej modyfikacje, natomiast co dziwne, podczas pierwotnych oględzin, bez udziału tejże komisji, wyraźnie zasugerował, że coś ewidentnie jest nie tak w elementach instalacji wykonanej przez dewelopera, oto mniej więcej jego słowa „wina jest po stronie dewelopera, wy nie mogliście tych elementów uszkodzić, gdyż były w stropie, zalane posadzką” potem, nagle w dziwny sposób zdanie zmienił (po rozmowie na boku, gdy odebrał od kogoś telefon), podczas tychże oględzin doszukiwano się rzeczy wokoło, które absolutnie nie mogły mieć nic wspólnego z przeciekiem w komórce, to było zorganizowane działanie, wszystko dla zdeprecjonowania wykonawcy przeróbek hydraulicznych, jak w ustawionej i pokazowej sprawie sądowej / pokaż inne błędy wykonawcy, które to dadzą wielkie prawdopodobieństwo, że popełnił ich więcej, zaś po stronie dewelopera miało być wszystko ok, zresztą deweloper w ogóle się nie przejmował czy wszystko działa czy też nie, bo przecież teraz to właściciel lokalu za wszystko odpowiada, jakkolwiek dla potwierdzenia nierzetelności przeprowadzonego badania kamerą, o którą to nierzetelność i mataczenie od razu nastąpiło oczywiste podejrzenie, dzień później właściciel lokalu skorzystał z usługi niezależnego eksperta z kamerą penetrującą instalację kanalizacyjną, o zgrozo, okazało się, że cała opinia jego poprzednika ni jak ma się do rzeczywistości, wiele rzeczy, które źle by świadczyły o wykonawstwie dewelopera, celowo pominięto i przemilczano, po ponownym badaniu stwierdzono błędy wykonawcze po stronie dewelopera, i to daleko poza obrębem instalacji w łazience, cóż, poprzedni ekspert tego nie widział, nie chciał, może był zmęczony, raczej nie, ewidentnie był skorumpowany.
  • Jednak ponowna ekspertyza służyła wyłącznie temu, aby lokator upewnił się, że może zamykać płytkami wnętrze łazienki, bo od wielmożnej komisji tego zapewnienia nie usłyszał, ponadto potrzebne było to z innego względu, otóż w jakiś dziwny sposób, nagle woda w komórce przestała lecieć (po pracach rozkuwania ściany szachtu technicznego oraz stropu), cały szkopuł w tym, że administrator odciął się od działań osoby, która pierwotnie przybyła do mieszkania na wniosek jego właściciela, miał nie mieć uprawnień, ponoć w ogóle nie działał w imieniu administracji, zresztą przybyła wtedy osoba nie potwierdziła, że dyspozycję dokonania rozbiórek nakazała właścicielowi mieszkania, co było kłamstwem, a byli świadkowie tej rozmowy, pani administrator bez ogródek skwitowała: „proszę najwyżej podać do sądu ową osobę”, tłumaczenie lokatora, że przecież dzwonił do administracji i po tym telefonie przybyła ta osoba, na nic się zdały, administrator odesłał lokatora do zapisów w umowie, że samodzielnie nie można ingerować w substancje budynku za które odpowiedzialny jest jego administrator, i kropka, pozamiatane, za naprawę usterek odpowiada właściciel lokalu.
  • Podsumowując, dla szanownej komisji, takie pojęcie jak elementarna uczciwość, to sfera abstrakcyjna, ich działanie to po prostu draństwo.

Jaki jest wniosek?

W tej konkretnej sytuacji, moim i nie tylko moim zdaniem, administracja w zespół z poznańskim deweloperem opierały swoje działania na cynicznej i wyrachowanej poradzie prawnej, choć totalnie nieludzkiej, ale idealnie działającej;
„jeśli lokator zgłasza jakikolwiek problem, wysyłamy jakiegoś gościa, niech lokator ma pełne przekonanie, że to przedstawiciel administracji albo dewelopera, w niektórych sytuacjach niech zadysponuje dokonanie działań, które nie leżą w gestii lokatora, a po fakcie, mówimy, że dokonał czynów bezprawnych, my wtedy umywamy ręce od problemu”, to naprawdę idealny układ.

A oto sentencja:

  • jakiekolwiek działania w obrębie naszego lokalu, zgłoszenia nawet najmniejszej usterki, wszystko czyńmy wyłącznie na piśmie, na wszystko żądajmy pisemnego potwierdzenia, nie wierzmy, że jeśli zadzwonimy do administracji albo dewelopera z problemem, wyśle nam swojego przedstawiciela, celowo i z premedytacją, w najlepszym wypadku przez zaniedbanie, może wysłać osobę trzecią, ale lokator ma myśleć że to przedstawiciel administracji, niestety nie jest to odosobnione zdarzenie, którego byłem świadkiem na poznańskim osiedlu, bardzo nieprzyjemne i krzywdzące odbiorcę usługi remontowej i wykończenia wnętrz.

Dla rozluźnienia tematu, ale pozostając w wątku współpracy z deweloperem czy administracją budynku, zapraszam do pouczającej lektury publikacji zamieszczonej na stronie naszej firmy remontowej pt. „Zmiany lokatorskie i układu pomieszczeń w nowym mieszkaniu.”
https://www.abartremonty.pl/aranzacja-i-urzadzanie-wnetrz/zmiany-lokatorskie-i-ukladu-pomieszczen-w-nowym-mieszkaniu/

środa, 3 października 2018

Jak kolory farb do naszego mieszkania wybierać mamy?


   Kolory otaczają nas zewsząd, ich wpływ na postrzeganie świata i też naszych wnętrz jest niebagatelny, w zamkniętej przestrzeni poznańskiego mieszkania kolory są nieodzownym składnikiem udanej usługi aranżacji, określają nie tylko styl wykończenia, bezpośrednio wpływają na nasze samopoczucie oraz panujący nastrój.


To ściany i ich kolory, stanowiąc największą powierzchnię, będą pierwszoplanowym aktorem aranżacji, jak mamy podejść do ich wybierania?


  • Po pierwsze należy pamiętać, że tylko dzięki światłu widzimy kolory, od jego natężenia i też barwy zależna będzie percepcja kolorów, ponadto też wielkość pokolorowanej powierzchni w wielkim stopniu wpłynie na odbiór barwy, toteż;
  • Oglądając próbkę koloru na puszce farby, we wzorniku NCS czy też jako wymalowany większy fragment próbki, jak ma to miejsce w poznańskich marketach remontowych, weźmy pod uwagę spory margines błędu, ten sam kolor widziany na powierzchni próbki mającej powiedzmy nawet 15x30 cm, nie mówiąc już o próbce koloru we wzorniku, która ma zaledwie ok. 5x3 cm, będzie miał zupełnie inny wydźwięk w odniesieniu, kiedy to pomalujemy nim całą ścianę, nierzadko zdarza się, że wybrany kolor widziany na małej próbce po pomalowaniu ściany wydaje się od dwa tony ciemniejszy niż byśmy początkowo oczekiwali, w przypadku zaś jasnych pasteli może się okazać, że myśleliśmy o zupełnie innej barwie niż ta, którą udekorowało się ścianę.
  • Postrzeganie barwy przez człowieka obarczone jest sporym błędem, co zależne jest od wyżej przytoczonych czynników, tu najwytrawniejszy projektant wnętrz z wykształceniem plastycznym nie będzie miał lepszego wyobrażenia koloru niż przeciętny odbiorca usługi remontowej, każda rozsądna firma designerska posiłkuje się próbnymi wymalowaniami, zanim podejmie decyzję co do koloru.
  • Wiele firm wytwarzających farby do wnętrz wprowadziło saszetki z niewielką ilością pokolorowanej farby / do każdego gotowego koloru jedna saszetka, to spore ułatwienie, w mieszkaniu można przy tej ilości farby pomalować do 1/3 metra kwadratowego powierzchni, jest to jedynie sensowne działanie, światło w mieszkaniu będzie zupełnie inne niż to sztuczne w markecie, nawet przyglądając się większej planszy z próbką koloru nie będziemy mieli idealnego odniesienia, jak dana barwa będzie się prezentowała na miejscu, w domowych warunkach.
  • W przypadku wyboru koloru z mieszalni komputerowej, czyli pomijając tzw. gotowce, bazując na wzorniku choćby NCS, bardzo popularnym u projektantów i firm remontowych z Poznania świadczących usługi wykończenia mieszkań, również można zamówić mniejszą ilość farby dla próbnego pomalowania, z reguły będzie to puszka jednolitrowa, pomaluje się z niej dużo, bo z kilka m2.
  • Dokonując próbnych wymalowań w mieszkaniu, najbezpieczniej jest to uczynić w kilku miejscach, tj. na kilku ścianach, gdyż nie tylko od natężenia, barwy czy rodzaju światła, ale też od kąta jego padania, zależny będzie odbiór barwy, ponadto musimy zważyć, że będą dni słoneczne oraz pochmurne, warto zatem pofatygować się nawet kilka razy do mieszkania o różnych porach dnia i o różnym nasłonecznieniu, takie empiryczne podejście do tematu zazwyczaj skutkuje dobrymi wyborami, gdyż;
  • Nie ma dobrych ani złych kolorów, tu nigdy nie będzie jasnej definicji, kierowanie się zaś trendami będzie mniej efektywne dla wykreowania przyjaznej i przytulnej przestrzeni mieszkalnej niż opieranie się na własnej intuicji i preferencjach, to nasz organizm sam podpowie, przy jakiej barwie najlepiej się będzie czuł, niemniej kolory wpływają na całą sferę psychosomatyczną człowieka, zatem to nie bagatela, kolory to nie tylko design, ale też samopoczucie domowników, jak barwy wpływają na człowieka traktuje dziedzina nauki podejmująca temat koloroterapii, nota bene mającej swą genezę już w starożytności. 
  • Światło jest niezwykle plastyczne, potrafi wydobyć albo ukryć spore spektrum danej barwy, malując np. na jeden kolor wspólne, połączone pomieszczenie salonu, kuchni / jadalni i korytarza, gdzie jest wiele płaszczyzn różnie oświetlonych, wyda się, że pomalowaliśmy ściany więcej niż jednym kolorem, wszystko przez grę światłocienia.
  • Próbnych wymalowań najlepiej dokonać przy użyciu niewielkiego wałka, tak aby powłoka farby była równomiernie rozłożona, dając jednolity kolor bez przebić, pomimo, że to tylko próbka, to dla uzyskania pewności należy nanieść dwie warstwy farby, poza tym równe rozprowadzenie farby jest niezwykle istotne ze względów estetycznych, gdybyśmy tego nie zrobili, wówczas po wyschnięciu farby na ścianie pozostałyby zacieki, pasy, później przy malowaniu całej ściany mogłoby być widać owe nierówności powłoki malarskiej.
  • Próbnego malowania nie powinno się wykonywać na ścianie, po wykonaniu usługi gładzi gipsowej przez firmę wykonawczą, która to ściana nie została zagruntowana farbą podkładową, malowanie miejscowe na mocniej chłonące, niezagruntowane podłoże mocno utrudni równe rozprowadzenie farby, podczas nakładania będzie ona szybko przysychać, można wtedy narobić tylko szkód. 
  • Weźmy też pod uwagę, że wiele kolorów ma zupełnie inny wydźwięk zależnie od tego, w sąsiedztwie jakiej innej barwy będą się znajdowały, planując więc w remontowanym wnętrzu do wykończenia więcej niż jeden kolor, próbne malowanie należy wykonać tak, aby próbki dwóch rożnych kolorów sąsiadowały ze sobą.
  • Szczególnie trudne jest komponowanie ze sobą mocno rozbielonych pasteli, o wiele zaś łatwiejszą kompozycją będzie zastosowanie tzw. plamy kolorystycznej, mocniejszego akcentu na jednej ścianie czy jej fragmencie, wówczas zestawienie za sobą kolorów o mocno różniącym się natężeniu sprawi, że obydwie barwy nabiorą wyrazu, jedna barwa podkreśli drugą, w takiej kontrastowej opcji można również bazować za zestawieniach monochromatycznych, wykorzystując ten sam kolor o różnym natężeniu, to tzw. przejścia tonalne.
  • Najbezpieczniejsze jest opieranie się na kolorach neutralnych i jasnych pastelach, o wiele łatwiej jest wtedy dopasować kolorystykę pozostałego wyposażenia i wykończenia wnętrza, każdy co bardziej wyrazisty kolor w większej ilości nada zbyt kierunkowy ton stylowi aranżacji, może być to zgubne, gdyż mocne kolory ograniczają swobodę aranżacyjną, ponadto neutralna i pastelowa kolorystyka zawsze będzie bardziej przyjazna dla domowników, a zważyć trzeba, że każdy z nich może mieć odmienne upodobania, takie wspólne wnętrza jak salon czy kuchnia, nie mogą nie uwzględniać preferencji właśnie wszystkich domowników. 

Organizm człowieka niejako karmi się barwami, mnóstwo procesów w nim zachodzących stymulowanych jest przez określone barwy, lecz w największym stopniu kolory oddziałują na psychikę człowieka, przeczytaj publikację poruszającą tę materię, pt. „Psychologia kolorów”, znajdującą się na stronie naszej firmy remontowej, świadczącej usługi wykończenia w Poznaniu.
https://www.abartremonty.pl/kolory-we-wnetrzach/psychologia-kolorow/

#wojciechgoslinski

Jak kolory farb do naszego mieszkania wybierać mamy?