wtorek, 9 lutego 2016

Kupić mieszkanie administrowane przez spółdzielnię czy lepiej inne?

    Decyzja o kupnie takiego a nie innego mieszkania podyktowana jest mnóstwem czynników, m.in. lokalizacją, stanem technicznym, technologią wykonania budynku, ceną, czynnikiem zaś którego pewnie nie za bardzo ktokolwiek bierze pod rozwagę, to sprawa administrowania budynkiem, niby to nie istotne, a może jednak?


Otóż inwestujący w zakup nowego lokum nie zawsze mają doświadczenie z rozmaitymi, nie rzadko nieprzyjemnymi sytuacjami, które zależą od tego kto administruje budynkiem, a nie mowa tu o osobie, tylko instytucji, natomiast o wiele większe doświadczenie może mieć firma remontowa obcująca na co dzień z wieloma przedsięwzięciami wykończenia wnętrz poznańskich mieszkań, na podstawie których nasuwają się pewne spostrzeżenia, którymi chciałbym się podzielić.



  • Nowe lokale deweloperskie, w nich wystarczy tylko wykończenie wnętrz, ma ono z reguły nieskomplikowany przebieg, zarówno w aspekcie wykonawczym, logistycznym czy też w kwestii rozmaitych formalności między odbiorcą usługi a deweloperem, natomiast zgoła inaczej niejednokrotnie odbywa się to w budynkach mieszkalnych administrowanych przez niektóre poznańskie Spółdzielnie Mieszkaniowe, relikty przeszłości i żywe skanseny poprzedniego surrealistycznego i niehumanitarnego systemu, których skostniałe struktury i sposób zarządzania nie zmieniły się przez ostatnie trzydzieści i więcej lat, zdarza się że nikt tam za nic nie odpowiada, zarządzanie przypomina swoisty, prywatny folwark, krzywdzeni są lokatorzy mieszkań, które to często są całym majątkiem właściciela danego lokum.
  •  Niedopuszczalnym, najbardziej przerażającym i karygodnym przykładem niech będą przeglądy instalacji gazowych wykonywane przez inspektorów najmowanych przez niektóre Spółdzielnie, a że prawdopodobny nieprawidłowy zapis w ustawie o Spółdzielniach Mieszkaniowych mówi że mają one wybierać najtańsze opcje, nie optymalnie najlepsze, zatem wybierają danego specjalistę na podstawie pewnie jakiegoś chorego przetargu, efektem tego jest bardzo często zdarzająca się niekompetencja osób wykonujących przeglądy instalacji, a nie jest to żadne czcze gadanie.
  • Nagminnie zdarzają się sytuacje, w których przed rozpoczęciem usługi remontowej i wykończenia wnętrz przez firmę wykonawczą, po sprawdzeniu szczelności instalacji gazowej na odcinku od licznika do odbiorników gazu w kuchni/łazience stwierdzone zostają nieszczelności, to częste sytuacje z naszych zleceń, w ekstremalnym wypadku naliczono aż sześć wycieków gazu na odcinku instalacji wynoszącej ok. 12mb, klient z przerażeniem pyta się wtedy jak to możliwe, przecież co roku ktoś ze spółdzielni przychodzi sprawdzać szczelność. Sam byłem świadkiem gdy taki inspektor-gazownik widzi że rury gazowe są zabudowane płytą g-k, nie ma żadnych wywietrzników, w innym miejscu rura jest cała zatynkowana, nie ma więc jak sprawdzić szczelności, o zgrozo podpisuje protokół, potwierdza tym samym że wszystko jest ok i kończy inspekcję.
  • Niekompetencja tychże inspektorów, może też i wyposażenie w przestarzałe sprzęty, to nie do zaakceptowania narażanie na niebezpieczeństwo domowników danego lokalu, ale też przecież i innych sąsiadujących mieszkań budynku, inwestujący w remont i wykończenie wnętrz swojego lokum muszą w takich sytuacjach, gdy jest nieszczelność, wysupłać dodatkowe, nieprzewidziane środki finansowe na wykonanie nowej instalacji gazowej, gdyż nie wchodzi tutaj w grę wymiana tylko fragmentu z przeciekiem, można tak zrobić, lecz to nierozsądne, zważmy że życie i zdrowie jest bezcenne, często też instalator nie podpisałby protokołu szczelności, gdyż nie może ufać instalacji, która często ma trzydzieści i więcej lat.


Innymi kuriozalnymi sytuacjami, z którymi spotykam się podczas przeprowadzania remontów i wykończeń wnętrz lokali administrowanych przez Spółdzielnie Mieszkaniowe to wymiana lub likwidacja grzejników, zdarza się że Spółdzielnia odmawia likwidacji grzejnika w kuchni, mimo że każdy lokator ma prawo do zażądania naliczania ryczałtowego za dane pomieszczenie, tutaj muszę przytoczyć inne dziwaczne sytuacje, uwaga, wcale nie zaczerpnięte ze scenariusza serialu „Alternatywy 4” czy „Miś” Stanisława Barei;



  1. Właściciel lokalu otrzymał zgodę na likwidację archaicznego grzejnika w pokoju, ale usunięte żebra powinien dołożyć do grzejnika w innym pomieszczeniu, pytanie jak?
  2. Lokator wymienił grzejnik w łazience, ale odmówiono mu możliwości założenia zaworu zwrotnego, oczywistego dla każdego instalatora, bo przecież mógłby sobie zimą odkręcić cały grzejnik i oszukać spółdzielnię.
  3. W układzie przestrzennym, w którym kuchnia była połączona z salonem inspektor-gazownik stwierdza że nie ma nawiewu do kuchni gdzie jest kuchenka gazowa i sugeruje wymurowanie ściany oddzielającej kuchnię, aby można było zamontować drzwi i nawiew, brak ściany nie pracował widać jako gigantyczny nawiew.
  4. Lokator otrzymuje pismo aby ustosunkował się do doniesień „miłych” sąsiadów, czy aby w lokalu mieszkalnym nie przebywają osoby nie zgłoszone.
  5. Inwentaryzacja lokalu mieszkalnego przeprowadzona zostaje przez „wykształconego” pana najętego przez spółdzielnię, który do pomocy wziął nieletnią córkę, pojawiają się pojęcia typu: „zaokrąglij”, lub „to będzie powierzchnia uśredniczona” (nowe słowo w języku polskim).


To tylko niewielka cząstka absurdalnych, irracjonalnych sytuacji, lista niestety jest o wiele dłuższa, często ignorancja, bałagan w papierach i buta pracowników administracji niektórych poznańskich spółdzielni narażają lokatorów na dyskomfort i też straty finansowe, zdarza się że bardzo, bardzo znaczące, sam coś takiego przeżyłem, lecz szczegółów ze względu na proces sądowy nie mogę podać.

Cóż mogę poradzić osobom inwestującym w zakup własnych czterech kątów na podstawie doświadczeń prowadzenia w Poznaniu z moją firmą usług remontowych już 22-gi rok, unikajcie jeśli tylko macie taką możliwość kupowania swojego wymarzonego gniazdka administrowanego przez Spółdzielnię Mieszkaniową, szczera rada.

Ale, jeśli już zakupiłeś mieszkanie w budynku administrowanym przez spółdzielnię:



  1. Nie pytaj się czy możesz wyburzyć ściankę działową, wg prawa budowlanego to przepierzenie i nie wymaga żadnych zgód, uwaga – pracownicy danej spółdzielni mogą mieć inną, swoją wiedzę.
  2. Koniecznie sprawdź szczelność instalacji gazowej, zamów usługę u firmy zewnętrznej, w żadnym wypadku nie ufaj corocznym kontrolom przeprowadzanym przez „wysłanników”, superspecjalistów ze spółdzielni.
  3. Przy zmianie sposobu użytkowania np. pomieszczeń niemieszkalnych na mieszkalne nie musisz mieć dziennika budowy, kierownika budowy czy zgłaszać jej zakończenie, uwaga, ignoranci ze spółdzielni mogą znać lepiej przepisy, wtedy wystarczy zaopiniować się orzeczeniem inspektora z nadzoru budowlanego i „dać po uszach” ekspertom spółdzielni.


Wojciech Gośliński

http://www.abartremonty.pl/








 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz